3 czerwca 2011

Elitarne prawo?

 Tylko dla bogatych, tylko dla mądrych, tylko dla wybranych. Krąży wiele mitów na temat studiów prawniczych, niektóre chyba na stałe zakorzeniły się w głowach społeczeństwa. Większość nie ma zamiaru zmieniać swoich poglądów, wolą dalej tkwić w kłamstwie. Mam nadzieję, że poniższy wywiad (dosyć obszerny) zmieni wasze nastawienie do tego kierunku, a także jego absolwentów.

Tośka:  Witaj. Czy mogłabyś się przedstawić i powiedzieć gdzie studiujesz i na którym roku?
Noemi: Witam, mam na imię Noemi. Obecnie kończę pierwszy rok prawa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w trybie zaocznym.

T: Dlaczego zdecydowałaś się na studia prawnicze? Co Tobą kierowało?
N: Głównym czynnikiem, który pchnął mnie w tą stronę była chęć poznania prawa i pomoc innym. Tak, wiem, że to troszkę na wyrost powiedziane, ale tak było. Od kilku lat pracuję w kancelarii adwokackiej na stanowisku asystentki i kiedy ludzie opowiadają mi historię swojego życia, to mam taki niedosyt... Czuję, że chciałabym im bardziej doradzić i pomóc. Mam taką wewnętrzną potrzebę po prostu i myślę, że bardzo ludzką. Poza tym nie od razu zdecydowałam się na takie studia, gdyż wcześniej zrobiłam licencjat z administracji. To bardzo pokrewne kierunki, gdyż na administracji połowa przedmiotów pokrywa się z prawniczymi. Już na drugim roku administracji zdecydowałam, że dotrwam do obrony pracy licencjackiej i idę od początku na pięcioletnie prawo.

T: Czy uważasz, że prawo to ciężki i elitarny kierunek i nie każdemu uda się otrzymać dyplom? Czy z Twojej grupy już ktoś zrezygnował?
N: Oczywiście, że prawo to ciężki kierunek, ale nie przesadzałabym z tą elitarnością. Nawet ostatnio rozmawiałam z koleżanką na ten temat, gdyż po pierwszym semestrze odpadło około 70 osób... A to dopiero początek. Obecnie jest 170 osób, ale ta liczba z pewnością jeszcze zmaleje. Mam nadzieję, że nie o moją osobę.

T: Część ludzi sądzi, że na studia prawnicze można dostać się tylko, jeżeli ma się "odpowiednie kontakty". Jak to wygląda naprawdę? Jest to fakt, a może mit wymyślony przez osoby, którym nie udało się dostać na wymarzoną uczelnię?
N: Myślę, że to bzdura. Prym wiedzie tu rekrutacja, która opiera się na punktach zdobytych na egzaminie maturalnym. Osoby, które mają ich najwięcej po prostu się dostają, a ci mniej wybitni, jeżeli są zdecydowani, że to właśnie to i się nie poddają, idą na zaoczne. Jak każdy pewnie wie, trzeba płacić, ale studiując zaocznie można pracować, więc wszystko się poniekąd wyrównuje. Co do "odpowiednich kontaktów" - uważam, że może się tak oczywiście zdarzyć, że ktoś ma dziekana jako najbliższą rodzinę, może po cichu liczyć na jakieś "bonusy", ale naprawdę to tylko moje przypuszczenia, bo z własnego doświadczenia nic mi na ten temat nie wiadomo.

T: Na tym kierunku głównie stawia się na przedmioty humanistyczne. Która zajęcia są dla Ciebie najciekawsze i dlaczego? Czym się różnią od innych?
N: Jak na razie na pierwszym roku kładzie się głównie nacisk na historię, logikę i wstęp do prawoznawstwa. Jednak najciekawszym i najważniejszym jest dla mnie prawo rzymskie. Mnóstwo łaciny i kazusów, czyli takich przykładowych sytuacji, w których musisz doradzić danej osobie co może zrobić, jaką skargę zastosować itd. Bardzo twórcze i ciekawe.

T: Aplikacje. Na czym one polegają, co się dzięki nim zyskuje? Czy słyszałaś jakieś mity na ich temat?
N: Aplikację odbywa się po obronie pracy magisterskiej i uzyskaniu tytułu prawnika. Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą, abym o tym rozprawiać, gdyż jeszcze szczerze powiedziawszy nie zagłębiałam się dokładnie, co trzeba zrobić, aby na daną aplikację się dostać. Jednak podstawą w każdej aplikacji jest uprzednie zdanie egzaminu państwowego, który pozwala na odbycie aplikacji. Najlepszym rozwiązaniem jest znaleźć kogoś znajomego czy rodzinę, która przyjmie nas do swojej kancelarii czy biura. Aplikacja trwa parę lat i jest etapem podczas którego poznajemy praktyczną stronę stosowania prawa. Najważniejsze jest, aby znaleźć osobę odpowiednią, która będzie w stanie pomóc i nauczyć wszystkiego. Słyszałam jak wiele osób odbywa aplikację po której nie są w stanie zdać egzaminu zawodowego, gdyż jedyne czym się zajmowali to usługiwanie i załatwianie rzeczy zupełnie niezwiązanych z przygotowaniem do roli. Niestety, właśnie na tym etapie bardzo przydają się znajomości, dlatego też można mówić o "zamkniętym kręgu" i trudnościach, jakie musi osoba, która nie ma nikogo do pomocy.

T: Nie odnosisz czasem wrażenia, że pewne osoby studiują prawo tylko dla przyszłych zysków, a nie z "powołania"?
N: Oj, myślę nawet, że większość osób studiuje ten kierunek w nadziei, że w przyszłości nie będą musieli się martwić o pieniądze. Z pewnością każdy o tym myśli chociaż troszkę, bo nie oszukujmy się, ale to przecież dochodowy zawód. Zwłaszcza sędzia, który dodatkowo ma wiele przywilejów związanych z pełnioną funkcją. Myślę, że nie należy srogo patrzeć również na osoby, które myślą tylko o zyskach, a nie kierują się żadnymi innymi pobudkami. Wiemy przecież wszyscy jak ciężko jest żyć w Polsce i jak ważne są w życiu pieniądze. Sama uważam, że pieniądze są potrzebne do szczęścia.

T: Jesteś jedną z nielicznych studentek, która ma okazję pracować w kancelarii adwokackiej. Jak udało Ci się tam dostać? Co należy do Twoich obowiązków?
N: Hmm, nie było tak, że prosto po maturze zaczęłam pracę w kancelarii. Pierwszy rok po skończeniu szkoły średniej pracowałam w starostwie, w wydziale komunikacji na stażu. Następnie pół roku (również na stażu) w sądzie rejonowym, a dopiero później w kancelarii adwokackiej. Kancelaria jest mała, gdyż jestem tylko ja i mój szef - adwokat. Jest moim znajomym, jest jeszcze przed trzydziestką, to on zaproponował mi tą pracę, gdyż uważa mnie za osobę godną zaufania i nie boi się zostawić mnie samej z wszystkimi dokumentami. Dzięki niemu wiele się już nauczyłam i także praca tu bardzo wpłynęła na decyzję o studiowaniu prawa. Pisanie pism procesowych jest dla mnie chlebem powszednim, coraz lepiej zaczynam się orientować w tym zawodzie i wiążącymi się z nim zarówno dobrymi jak i złymi cechami. Z uwagi na moje obecne doświadczenie, które nieustannie poszerzam, będę w przyszłości starała się zostać adwokatem, gdyż widzę na co dzień jakie są tego konsekwencje. Odpowiadają mi one, godzę się na to. Moje obowiązki polegają głównie na pracy "sekretarki". Jestem w pokoju "wejściowym", witam i umawiam klientów. Dodatkowo telefon, faks, utrzymanie biura w porządku, korespondencja. Ponadto piszę większość pism procesowych do sądu dla klientów i zanoszę je do biura podawczego w sądzie lub prokuraturze. Poza tym, choć nie jest to moje zadanie, często pozwalam klientom usiąść u mnie (zamiast w poczekalni), wysłuchuję ich problemów, pocieszam i uspokajam. Staram się za każdym razem wczuć w sytuację danej osoby i wesprzeć. Często "latam" również po sądzie i załatwiam przeróżne sprawy, dzięki czemu wszyscy mnie tam znają.

T: Mówią, że studia to niezapomniany czas. Czy Tobie także przytrafiła się jakaś ciekawa sytuacja?
N: Niestety nie odczuwam aż tak cudownie okresu studiów, gdyż jak już wspominałam studiuję zaocznie  zjazdy mam co dwa tygodnie, trwające trzy dni (od piątku do niedzieli). Mogę jedynie domyślać się jak cudowny jest to okres dla kogoś, kto ma na głowie jedynie studia, a nie jak ja - studia i pracę.

T: Czy masz jakieś rady dla osób, które chcą studiować prawo?
N: Hmm, rady. Nie ma co tu się zamartwiać, gdyż wszystkiego dowiadywać będą się na bieżąco i myślę, że materiał jest do ogarnięcia. Lepiej wakacje poświęcić na odpoczynek, a do zakuwania przystąpić, kiedy będzie na to pora. Prawo jest wymagającym kierunkiem, jeżeli jednak jest się osobą z zapałem i choć trochę sumienną i upartą, to wszystkiego można się nauczyć. Śmiem twierdzić, że nawet można tak ukształtować swój charakter, aby był odpowiedni do roli prawnika.

T: Dziękuję za poświęcony czas, życzę samych sukcesów w życiu zawodowym!
N: Dziękuję.

16 komentarzy:

  1. Ja właśnie chcę iść na prawo,to moje marzenie tylko nie wiem czy je zrealizuje ;) Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog.
    zapraszam do mnie.
    będę cie obserwować i myślę ze ty także mnie;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog:)



    ZAPRASZAM DO MNIE ;) NOWA NOTKA :

    www.arynsa-arynsa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. jestes zajebista i kocham twojego bloga! zapraszam na

    aleksandra-fortuna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. śmieszne jest to, że mówi, że nie, prawo to nie kontakty itd. a potem że prace, to jednak u znajomego. hehe. ps. moja siostra studiuje prawo.

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam twojego bloga, zawsze piszesz takie ciekawe rzeczy <33
    a napisałabyś o honey {honorata skarbek} ?.
    chciałabym poznać twoją opinię na jej temat XDDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej. Świetny blog! Zapraszam do mnie do obserwatorów i komentatorów:)!

    http://normalnawglupocie.blogspot.com/

    Klemcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. No jeszcze czekają mnie 2 koncerty Bednarka! HIHI, i z pewnością będzie ich jeszcze więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy kolejny rocznik rzuca się na jakiś inny kierunek studiów - pamiętam, że kiedyś był to marketing i zarządzanie, wcześniej psychologia i prawo. Nie wiem jak to będzie teraz, w każdym razie ja nastawiam się na medycynę. ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. wszelkie mity należy obalać. Tak naprawdę należy iść na kierunek studiów, który się lubi. Przecież nieistotne jak zareaguje społeczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój blog jest naprawdę świetny i na wysokim poziomie. Będę tu częściej wpadać. Dodaję Cię do obserwowanych i zapraszam do mnie. www.k-a-m-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy wywiad ^^. Mimo, że nie wybieram się na studia prawnicze. To nie moja działka ;).

    I tak jak przedmówczyni napisała, trzeba iść na takie studia, którymi się interesujesz. Inaczej nie będzie wtedy przyjemności z nauki, a wtedy będzie problem z przechodzeniem z roku na rok ^^. Coś o tym wiem, mimo że nie chodzę jeszcze na studia ;D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super blog ;))
    Pozdrawiam...
    (dalsza kuzynka-Laura)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też jestem na prawie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też od zawsze chciałam iść na prawo... i od października jestem studentką 1 roku prawa na WSP Chodkowskiej we Wrocławiu. Studia są w porządku i rzeczywiście trzeba się uczyć - ale nie przeszkadza mi to :D. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy na Twoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!