8 sierpnia 2015

Ech...

 Ech, wstyd... normalnie wstyd. Tyle czasu mnie tu nie było, że aż głupio mi "wracać". Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie natłok zajęć. Od jakiegoś czasu w miarę się uspokoiło, więc znowu mogę usiąść przed laptopem i napisać wszystko, co mi w głowie siedzi. Możliwe, że trochę wyszłam z wprawy, najwidoczniej długie przerwy nie służą nikomu. Działo się wiele, pojawiły się zarówno pozytywne jak i negatywne chwile. Jeżeli teraz miałabym stwierdzić, których było więcej.. chyba nie byłabym w stanie odpowiedzieć. Oczywiście, bardziej doceniam plusy, a z tych drugich wyciągam lekcję i nie rozpamiętuję. Post dzisiaj bez konkretnego tematu, zbiór myśli wszelkich i wszelakich

 Obecna pogoda nie pozwala normalnie funkcjonować. 37 stopni?! Przecież nawet na dwór nie można wyjść, żeby zaraz nie wrócić z zawrotami głowy czy gorszym samopoczuciem. Nie znoszę zimna oraz przekraczających normę upałów.. tak, wybrzydzam. Próbował ktoś z was ćwiczyć w takiej temperaturze? Pal licho, gdy idziecie do klimatyzowanej siłowni.. ale jeżeli ktoś woli pobiegać nad jeziorem? Albo poćwiczyć w domu? Matko i córko, pot leje się litrami! W najnowszym Women's Health znalazłam radę, aby w takie upalne dni nie ćwiczyć między 11 a 15, lepiej żeby trening przełożyć na wieczór. Ech, cały plan dnia się posypał..

 Moi rodzice właśnie oglądają zaprzysiężenie prezydenta (*post pisany w czwartek, opublikowany w sobotę). Szczerze? Nie moja bajka. Te wybory ogólnie były dla mnie wyborem mniejszego zła. Jednak aby nie pojawiły się zarzuty, że narzekam, a nic nie zrobiłam - głosowałam, jednak z kandydatów średnio zadowolona byłam. Czy naprawdę wszyscy muszą obiecywać gruszki na wierzbie tylko po to, aby zarobić przyzwoite pieniądze, które za kilkanaście lat będą mogli wykorzystać na swoje cele? Jeszcze temat pensji Pierwszej Damy - problem przy każdej kadencji.. no ale. Wracając jednak do tematu - czy w Polsce niedługo coś się zmieni? Czy faktycznie nowy prezydent wprowadzi zmiany na lepsze? Nie będę póki co oceniać, poczekam na dalszy rozwój wydarzeń..

 Kot wyprany w pralce. Kogoś może to bawić, dla mnie byłby to ostatni powód do śmiechu. Student za zabicie kota dostał dwa lata. Słuszny wyrok, niektórzy mogą się z tym nie zgadzać... no ale przecież wiedział co robi i najwidoczniej tego chciał - nie wsadził go tam przez przypadek czy z czystej ciekawości (jak dziecko, które jeszcze wielu rzeczy nie rozumie). W dodatku jak można tak potraktować cudzego kota? Który ma swój własny kąt i ludzi, którzy się do niego przywiązali? Mam nadzieję, że ta sprawa będzie punktem przełomowym dla tych wszystkich, którzy znęcają się nad zwierzętami. Chory dentysta z USA już został społecznie napiętnowany, a władze Zimbabwe zakazały polowań - jest sukces! Naprawdę nie rozumiem co siedzi w głowach tych osób...

 Jak można chcieć komuś zadawać ból? To jakiś pokaz siły, miejsca w hierarchii? Naprawdę żałosny chwyt, aby pokazać swoją władzę, rzekłabym, że nawet desperacki krok. Nigdy nie będę podziwiać takich osób, co najwyżej współczuć im. Już nawet nie chodzi o brak empatii, ale o znaczne ograniczenie umysłowe, przez które myślą, że ich zachowanie jest podziwiane i pożądane. No tak, nie ma to jak ugodzić strzałą lwa (cóż za heroizm i odwaga!), aby ten męczył się parę dni, gdy następnie musieli go dobić kłusownicy. A kto sobie zrobił pamiątkowe zdjęcie? Chyba nawet nie muszę komentować. 

 Chyba nigdy nie zrozumiem ludzi. Nie tylko jeżeli chodzi o zachowanie w stosunku do zwierząt, ale także do ludzi. Jak można bezczelnie przekraczać niektóre granice? Jak można wpychać się ze swoimi brudnymi butami w cudze życie? Dlaczego jest to powodem do dumy?! Nie znoszę takich osób, żeby nie wyrazić się gorzej, a niestety na "egzystencję" niektórych jestem skazana (chociażby pośrednio), choć bardzo chętnie zapomniałabym o tym, że taka osoba istnieje. Kiedyś naiwnie wierzyłam, że każdy potrafi się zmienić, jeżeli tylko chce.. teraz jestem przekonana, że niektóre wybitne jednostki w życiu nie byłyby do tego zdolne... bo zdolne są tylko do rzeczy okrutnych i podłych.

16 komentarzy:

  1. Powroty zawsze bywają ciężkie, im dłużej ma się przerwę, tym gorzej wrócić...
    Też nie mieści mi się to w głowie. Im dłużej żyję na tym świecie, tym mniej rozumiem ludzkie zachowania...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale wróciłaś i to najważniejsze! Podzielam Twoje zdanie co do upałów. Ktoś powie- Jest lato! Jednakowoż tak wysokie temperatury nie są dla nas typowe, a dla wielu ludzi szkodliwe, a dla większości uciążliwe. Co do zaprzysiężenia prezydenta, owszem lubię wiedzieć co się dzieje w kraju, ale nie, żeby tym żyć. Tymczasem wchodzę na portal społecznościowy i mam full radosnych wklejek na temat prezydenta. Niektórzy naprawdę przesadzają.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama miałam dość dużą przerwę w blogowaniu z powodu spraw prywatnych ale teraz wróciłam z potrójną mocą i widać to szczególnie na statystykach! :) Pozdrawiam :)
    http://loveecosmetics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam i fajnie że się dzielisz swymi przemyśleniami :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety niektorzy są jacy są

    OdpowiedzUsuń
  6. lepiej się nie tłumaczyć, tylko po prostu pisz pisz pisz!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj niestety, tak jak napisałaś, dłuższe przerwy nikomu nie służą. Sama miałam sporą w pierwszej połowie roku, ale jakoś przetrwałam i daję radę. Życzę Ci tego samego, znajdź czas chociaż godzinkę dziennie na bloga i będzie lepiej. :)
    Na szczęście temperatury już się uspokoiły i jest troszkę chłodniej. Można normalnie funkcjonować.

    Pozdrawiam,
    Birginsen

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, na świecie dzieją się różne, złe rzeczy... A co do pogody, to dzisiaj u mnie padało. ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale to przykre.. Nie wyobrażam sobie, abym mogła potraktować tak jakieś biedne, bezbronne zwierze :'C Trzeba mieć coś nie tak z głową ! :O

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej ;), fajnie, że jesteś. Obserwowałam Cię jako J. z mniszek-pospolity... kilka lat temu. Teraz wróciłam do blogowania i ciesze się, że jeszcze ktoś się nie wykruszył z blogerów, których obserwowałam dawniej. Na pewno będę znów zaglądała!

    W post wkradł Ci się mały błąd, "Który ma swój własny kot (KĄT?) i ludzi, którzy się do niego przywiązali?", poza tym, zgadzam się z Tobą. Kary za znęcanie się nad zwierzetami powinny być po pierwsze egzekwowane, po drugie - surowsze. Po to, żeby żadnym pomyleńcom się zbyt nie chciało "nudzić". Ręce opadają...

    Pozdrawiam, Książniczka z duetu Po drugiej stronie książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twojego poprzedniego bloga! ;)
      Błąd poprawiony :>

      Usuń
  11. Chyba też nigdy nie zrozumiem ludzi... Widzę, że nie tylko ja miałam dłuższą przerwę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie osoby, które krzywdzą zwierzęta to zera... Nie lubię tego braku poszanowania tych niewinnych stworzeń, zadawania przemocy nie tylko fizycznej, ale i psychicznej.
    Na szczęście upały już przeszły i wreszcie można 'żyć';)

    OdpowiedzUsuń
  13. Powroty zawsze są ciężkie,ale mimo wszystko warto :)

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!