14 września 2013

Summer Cars Party 2013.

 Jak już pewnie zauważyliście, uwielbiam brać udział w różnej maści eventach - koncerty, festiwale, spektakle, po prostu wszystko! Gdy padła propozycja wyjazdu na SCP, nie zastanawiałam się ani chwili! Szybko wpłaciłam pieniądze za bilety, pozostawało mi tylko odliczać dni do tej motoryzacyjnej uczty. Wiedziałam, że impreza jest robiona z rozmachem, wiele klubów wyraziło chęć przybycia, zarejestrowało się mnóstwo samochodów. Organizatorzy przewidzieli wiele atrakcji, niespodzianek, program był dobrze ułożony... ale wszystko po kolei.

 Pogoda od końca sierpnia nas nie rozpieszczała. Było zimno, często padało. Bałam się, że także podczas Summer Cars Party aura także nie dopisze, przez co wypad będzie średnio udany... jednak (na szczęście!) myliłam się. Zmierzając autostradą do Katowic jak na złość... wypadek i ponad dwukilometrowy korek. Aby dostać się do najbliższego zjazdu, też należało swoje odczekać.. następnie poszukiwaniu objazdu, nabijanie kilometrów. Przyjechaliśmy o dwie godziny później niż planowaliśmy, przez co ominęła mnie 1/4 mili (ubolewam nad tym do teraz), ale inne atrakcje wynagrodziły mi to.. choć śpiąc w namiocie i marznąc miałam chwile, że chciałam wracać do domu - jako zmarzluch mam przechlapane.

 Wyznaczona była specjalna Strefa Driftu, w której pokazy można było oglądać cały czas. Tak naprawdę, takie widowisko w ogóle się nie nudzi, można cały czas stać i podziwiać, czuć zapach spalonej gumy. Ja oczywiście tylko czekałam aż pojawią się maniacy na dwóch kółkach i pokażą na co ich stać! Motocykle przerobione do stuntu, niektóre akrobacje nie do pojęcia, np. siedzenie na kierownicy i jednocześnie jazda na jednym kole! Strasznie zazdroszczę takich umiejętności, ale spokojnie... też kiedyś się nauczę.

 Na terenie imprezy znajdowała się duża scena. Szczerze przyznam, że nie sprawdziłam dokładnie harmonogramu i nie wiedziałam kto się zjawi. Zagrali tacy artyści jak: Adam de Great, Robert M, Mirami oraz Michael Mind Project. Całkiem przyjemnie siedziało się w gronie znajomych, będąc otoczonymi przez niecodzienne samochody, w tle słychać było koncert, ktoś skakał na bungee, istny raj. A wiecie co było najlepsze? Gdy po wszystkich występach prowadzący (Ireneusz Bieleninik oraz Jankes) zaprosili wszystkich na strefę driftu - pokazy w parach, a na koniec... wyjechały samochody bez tylnych opon, tylko felgi. A pośrodku z nich znajdowało się "źródło" fajerwerków. Naprawdę ciężko było się zdecydować na co patrzeć. Świetne zakończenie dnia!

 Rano pakowanie, składanie namiotu i wyprawa do Reala po jakieś śniadanie... a następnie dalsze korzystanie z uroków imprezy. Szczególnie do gustu przypadł mi WRAK RACE - kierowcy ścigali się samochodami do tysiąca złotych, wygrywała osoba, która w ciągu 20 minut pokonała najwięcej okrążeń.. oczywiście niektóre pojazdy nie zdołały wytrzymać chociażby kilku minut, mnóstwo przepychanek i pyłu! Tak naprawdę niektóre eliminacje dostarczyły więcej emocji niż sam finał. Za to o ilość adrenaliny nie można było narzekać podczas pokazów kaskaderskich na crossach czy quadach. Podziwiam takich ludzi, bo wiem ile to kosztowało pracy... i złamanych kości.

 Na koniec imprezy wręczono nagrody, podziękowania. Summer Cars Party zamknął występ C-Bool'a. Czy wybiorę się w przyszłym roku? Jeżeli będę miała wolny weekend - zdecydowanie tak! Widziałam tyle pięknych samochodów, motocyklów, chyba kilkakrotnie się zakochałam. W takich eventach podoba mi się to, że można spotkać ludzi, którzy cię rozumieją, gdyż mają taką samą pasję. Zawsze można wymienić się doświadczeniami, dobrymi radami. Zdecydowanie polecam.. i widzimy się w przyszłym roku! 


16 komentarzy:

  1. Do Katowic mam niedaleko, dużo słyszałam o tej imprezie ale jeszcze nie było okazji żeby się wybrać. Pewnie nadrobię to w przyszłym roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wowm nie słyszłam o niej wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  3. aj, oglądnęłabym to na żywo!
    Musiały być emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. grubo! :) fajnie jest odwiedzać takie eventy! oderwania od rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tym wcześniej i teraz żałuję, bo sama bym się chętnie wybrała! Uwielbiam wszystkie motoryzacyjne eventy, a z tego co piszesz naprawdę było cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat nie mogłam się wybrać czego bardzo żałuję bo daleko nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie słyszałam o takim evencie, z takim rozmachem, z tyloma końmi pod maską, oponami, felgami, motocyklami. A szkoda, że nie widziałam, bo do Katowic nie mam daleko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie byłam na takim evencie, mimo że bardzo chciałam.
    podoba mi się twoja relacja :) ! musiało być super :) piękne zdjęcia.
    masz super blog, dodaję cie do obserwowania :)
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewlacyjne masz zdjęcia z tej imprezy aż by się chciało zobaczyć na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie byłam na tego typu evencie, ale mimo iż samochody to nie moja pasja, chętnie bym się wybrała, to na pewno fascynujące przeżycie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny blog... spodobał mi się i... chyba dodam do obserwowanych... :D wiem jak to uszczęśliwia ludzi, bo sama jestem blogerką :P Liczę na rewanż i podaję tu link do mnie
    rysunek-przyroda-no-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna sprawa, zazdroszczę ;P :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hm, ponoć wielu sportowców nie tylko nie je mięsa, ale są całkowitymi weganami. Mam bardzo niewielką wiedzę na ten temat, ale zachęcam do bycia wege xD

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!