10 listopada 2012

Warszawa na sportowo.

 W Warszawie miałam okazję być już parę razy - w sejmie, na festiwalu czy też w celach czysto turystycznych - pozwiedzać, pooglądać i pojechać do domu. Miasto za każdym razem wygląda tak samo (no, może teraz więcej znaków informacyjnych dla kierowców przez budowę drugiej linii metra), mnie specjalnie nie zachwyca, może trochę przytłacza. Jednak gdy pojawiła się okazja, aby zobaczyć naszą stolicę "na sportowo" - Stadion Narodowy i Polski Komitet Olimpijski (+ Muzeum Sportu i Turystyki), nie zastanawiałam się ani chwili - kierunek Warszawa!

 Pogoda nie dopisywała, było zimno, mokro i pochmurnie. Mimo to uzbrojona w dobry humor ruszyłam na zwiedzanie naszej dumy - Stadionu Narodowego. Lepsze wrażenie chyba robi na zdjęciach, ale co tam - nie można się zrażać po pierwszym wrażeniu! Jak zapewne wiecie osoby, którą chcą pozwiedzać ten "raj dla piłkarzy" muszą się stawić w recepcji o określonej porze (12, 14, 16 itd.). Limit miejsc na zwiedzanie wynosi 60 (trochę mało, prawda?), cena biletu waha się od 10-20zł (wiadomo, zniżki). Przechodząc już do wędrówki po stadionie - jestem rozczarowana, że akurat wtedy musieli zdejmować murawę! Oczywiście szmery-bajery typu "loże vip", "kaplica wielowyznaniowa" i coś a'la "sala bankietowa" - wszystko z możliwością wynajęcia (20-35 tys, kaplica za 8).

 Polski Komitet Olimpijski pozytywnie mnie zaskoczył. Nowoczesny budynek, liczne nawiązania do sportu (nie było schodów, tylko bieżnia; wejście zainspirowany zniczem olimpijskim). Na pierwszym piętrze znajduje się Muzeum Sportu i Turystyki - świetnie wszystko jest pokazane, w ciekawy sposób, mnie się bardzo podobało, naprawdę polecam innym. Na drugim piętrze jest siłownia, mała sala kinowa oraz... symulatory - chyba jedna z lepszych atrakcji, dla niektórych może to być dobra zabawa. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona tym wyjazdem. Śmiało mogę powiedzieć, że Warszawa na sportowo to jest to!

7 komentarzy:

  1. fajne te wanny, ja zawsze jak jestem w tej Warszawie to robie maraton i może dlatego jej nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe :) Bywam w Warszawie kilka razy w roku, jednak nigdy nie miałam okazji zwiedzenia stadionu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż mieszkam w Warszawie, to, aż głupio się przyznać, jeszcze ani razu nie odwiedziłam Stadionu Narodowego. Mijam go dosyć często, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, by może zobaczyć go od środa. A, jak widzę, jest na co patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog zapraszam na mój <3

    OdpowiedzUsuń
  5. jeszcze nie byłam na stadionie ani w jego pobliżu ;D

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!