25 maja 2012

Schematowe życie.

 Każdy ma plany na przyszłość, posiada wizję swojego idealnego życia, którą stara się codziennie realizować. Wstajemy o koszmarnych porach do szkoły, aby zdobyć wymagane wykształcenie, które umożliwiłoby nam znalezienie dobrze płatnej pracy, aby zapewnić sobie dobry byt (i rodzinie). Jeden z najbezpieczniejszych (hm, sporna kwestia obecnie) i najczęściej wykorzystywanych patentów w XXI wieku. Czy słusznie?

  Wielu ludzi twierdzi, że jest odważna. Sama również mam takie mniemanie o sobie. Pytanie brzmi, czy podjęłabym ryzyko porzucenia dotychczasowego życia, aby robić coś szalonego i niepewnego? Czy zrezygnowałabym z bezpiecznej przyszłości? Trudno odpowiedzieć na te "zagadki", nie są one w typu: Co dziś zjesz na śniadanie? Konsekwencje mogą być opłakane w skutkach. Jednak jeżeli udałoby się nam, bylibyśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, a przede wszystkim spełnionymi.

 Twierdzisz, że twoje życie jest wyjątkowe? Dlaczego? Chodzisz do szkoły, tak samo jak Gośka. Imprezujesz w piątki jak Maciek. Trenujesz siatkówkę jak Ania. Naprawdę uważasz, że robisz coś nadzwyczajnego? Nie chcę słuchać gadek o tym, że otaczają cię wyjątkowe osoby - każdy takie ma, nie jesteś jedyny. Jak mamy czerpać radość, czuć spełnienie, jeżeli ktoś kiedyś może pomylić naszą egzystencję z czyjąś? Nie masz tak, że jeżeli znajomy próbuje ci kogoś opisać i używa np. określenia: chodzi do 3b, przypominasz sobie całą klasę, a dopiero potem na podstawie "detali zewnętrznych" identyfikujesz daną personę? 

 Obecny świat narzuca nam pewne schematy, ciężko się wyrwać z ich objęć. Osoby do 18. roku życia muszą uczęszczać do szkoły, nie mają na to wpływu. Niektóre jednostki (obecnie dość liczny odsetek) wybiera się na studia, aby zdobyć wyższe wykształcenie i móc to sobie wpisać w CV, które w najlepszym wypadku wyląduje w Tesco, a nie Biedronce. Skąd ten pesymizm? Nie mamy wielu możliwości na rozwój swoich zainteresować i czerpania z tego przyzwoitych korzyści (jak to mawiają starsze osoby: chleba z tego nie będzie). Sama chciałabym wszystko porzucić i podróżować, bawić się na licznych koncertach, aby później to wszystko opisać, podzielić się z innymi swoimi przeżyciami. Niedługo poniekąd uda mi się ten plan zrealizować, także... uważajcie!

 Gdy w matematyce używamy sprawdzonego schematu do obliczenia zadania, jest ono łatwe. Wszystko podane na tacy, wystarczy tylko podstawić wymagane dane i gotowe! Czy w życiu jest tak samo? Czy naprawdę idziemy po najmniejszej linii oporu? Nie twierdzę, że studia są złe, że małżeństwo jest złe, bo jeżeli ktoś tego chce, dlaczego ma rezygnować? Uważam, że nie powinniśmy działać pod czyjąś presją, słuchać niepochlebnych opinii na nasz temat od Basi spod 4, która widziała, że w niedzielę nie byliśmy w kościele.

 Schematy męczą. Wciągają nas w błędne koło rutyny. Ciężko się z tego wyrwać, zazwyczaj płyniemy z prądem, dajemy się sami prowadzić. Czy za dwadzieścia lat będziesz zadowolony ze swojego życia? Czy nie zrealizowałeś kiedykolwiek swoich marzeń (Cel czy marzenie) przez narzucone ograniczenia? A może możliwe jest pogodzenie tego ze sobą? Tak jak niektórzy przerabiają stare ubrania, aby nadać im nowy blask, tak my możemy postąpić z szablonem. Trochę pomysłowości, innowacyjności, a wszystko od razu staje się lepsze, prawda? Lecz... czy się odważymy?

14 komentarzy:

  1. Mądrze piszesz . ;)
    Ale dużo jest w tym racji, bo boimy się ryzyka. Ale przeciez czasem warto . I jak to ujęłaś 'Trochę pomysłowości, innowacyjności, a wszystko od razu staje się lepsze' .
    Tak dokładnie, tez tak uważam . <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Spełnianie marzeń i wyrwanie się z życiowej rutyny narodziny-nauka-ślub-praca-dzieci-śmierć nie musi oznaczać czegoś niebezpiecznego, niepewnego czy nieosiągalnego. Każda drobna rzecz taka jak odważenie się na zmianę wyglądu czy znalezienie ciekawego hobby itd. nadaje barw życiu. Nauka jest bardzo ważna, więc może warto skorzystać z tego, że możemy studiować? Jeśli ktoś chce, to znajdzie czas i na coś innego. Warto się odważyć i korzystać z okazji do przeżycia czegoś niecodziennego.

    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. idealnie to napisałaś... jestem najlepszym przekładem osoby, która boi się zaryzykować... aż mnie natchnęłaś do napisania kolejnego postu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. I just found your blog and I think it is amazing.I am following you now,under name Lilie Marlen,but I don't use any photos so I will be last one on your follower list.I will be honored if you come visit my blog and follow it if you like it Have a nice day
    http://liliemarlen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Poprawka już zaliczona więc jest spokój, a co do wesele to mam nadzieję, że sama będę się dobrze bawić:) Przyanjmiej bym tego chciała:)
    Co do Twojej notki to cos w tym jest, że boimy sie zarezykować, ale nie wiem czy to też nie zależy od naszej osobowości. Bo inni sie boją ryzyka, bo im ktos zabrania, ale inni poprostu nie wiedzą jak to zrobić, żeby zycie było lepsze, mimo iż chcą.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę to przerwać bo po każdej burzy wychodzi słońce! ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Stale walczę z rutyną uskuteczniając swoje marzenia i pasje, ale w tym kraju nie jest to łatwe...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze napisane! Prawie każdy chciałby zrobić skok w bok, ale niestety nie zawsze rzeczywistość nam na to pozwala: brak pieniędzy, brak wsparcia, czy jeszcze czegoś innego. Można zaszaleć, ale sądzę, że do takiego stopnia by jednak w każdym momencie wrócić w realia.;)
    Nom i w sumie masz racje: i Elficzka i Syrenka.:D hehe

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety w Polsce możliwości są bardzo ograniczone. Ja dodatkowo mieszkam w małej miejscowości i nie mam żadnych szans rozwoju. Dlatego warto poświęcić trochę czasu nawet z tą cholerną nauką, żeby potem coś z tego mieć. Choć ja czasem też chciałabym zrezygnować z tego schematu, rzucić się na głęboką wodę i realizować coś, co chcę robić w życiu, a nie męczyć się z czymś, co jest narzucone z góry.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z tym co piszesz;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się w końcu wziąć za siebie bardziej i nie ma że boli! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. a co się z tymi koturnami stalo?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym w pewnych kwestiach się nie zgodziła. Ale to moje zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!