18 marca 2017

Wiosna nadchodzi!

 Nareszcie! Już nie mogłam się doczekać cieplejszych dni, gdy moją pierwszą myślą po przebudzeniu nie będzie: "ale zimno, nie chcę wychodzić, pozwólcie mi zostać w moim ciepłym łóżku na zawsze!". Nie przepadam za zimą (ona chyba za mną też nie). Wiecznie mi zimno, minuty oczekiwania na tramwaj ciągną się w nieskończoność... Z kurtką zimową się pewnie jeszcze nie rozstanę (mode: zmarzluch), ale patrząc na pogodę za oknem - aż chce się żyć i działać! Muszę jeszcze ogarnąć wiosenne porządki w swojej szafie, jakieś zakupy... i tylko proszę o jedno, aby okrutna zima już nie wróciła!

 Wiosna prawie każdego nastraja pozytywnie, ludzie stają się dla siebie milsi (no, generalnie). Nabieramy ochoty na działanie, zmiany. Powiem szczerze, że ta ponura zima powoli doprowadzała mnie do szału wymieszanego z depresją. Zatracając się pod natłokiem zajęć i obowiązków, wystarczyło niewiele, żeby wyprowadzić mnie z równowagi... tylko żartuję ;). Zimą nie mam nawet siły ani chęci na złość. Wiecie, tryb oszczędzania. Jednak... pojawiła się wiosna, nowa energia (pozytywna) i oczywiście ktoś musiał to zakłócić - bo jakby inaczej! O co chodzi? Już zaraz Wam opowiadam, ale uprzedzam, że niektórzy również mogą się nieco zdenerwować. Jednak pamiętajcie, na tym blogu jest subiektywnie prawie jak w TVP w przekazywaniu informacji.

 Kobieta zajmująca się domem powinna dostawać wypłatę od państwa i mieć opłacone składki emerytalne. WTF? Bez urazy, ale dawno równie durnego pomysłu nie usłyszałam. Poprzez "państwo" z pewnością rozumie się podatników, którzy będą musieli na to zarobić. W pracy, nie w domu. Poza tym co z kobietami, które mają etatową pracę oraz zajmują się domem? Podwójna wypłata? Choć w sumie... czy nie znalazłyby się kobiety, które porzuciłyby pracę, żeby zajmować się domem i dostawać za to pieniądze? Czy tylko dla mnie już w tym momencie postulat jest niedorzeczny? Jednak, idźmy dalej z tymi rozważaniami, bo zaczyna robić się ciekawie.

 Pomijając osoby, które posiadają własną działalność, tak naprawdę pracujemy "dla kogoś". Czy to sklep spożywczy, korporacja czy szkoła. Pracodawca wyznacza nam zakres obowiązków, wymagania dotyczące wykształcenia oraz oferuje określone wynagrodzenie. Zazwyczaj nasza praca jest kontrolowana - czy wszystko jest wykonane zgodnie z wytycznymi, oddane przed przewidzianym terminem itd. Inne obowiązki i prawa pracownika są regulowane przez Kodeks Pracy - określa osoby, które mogą korzystać z różnych przywilejów (w dużym skrócie). A jak byłoby w przypadku "pracy w domu" (i nie mam tu na myśli freelancer'ów)? Co jakiś czas przyjeżdżałby ktoś i robił test białej rękawiczki, aby sprawdzić czy dobrze damy o domostwo? Kto by był naszym pracodawcą? Mąż, państwo? A może samozatrudnienie - jeżeli tak, nie powinniśmy sami zadbać o wynagrodzenie i składki emerytalne oraz zdrowotne?

 Doceniam pracę wszystkich osób, które zajmują się domem. Od małego widziałam ile moja mama ma do zrobienia, dodatkowo pracowała na pełnym etacie, wychowywała dzieci, miała czas na plotki czy ulubiony serial. W miarę jak dorastałam, starałam się jej coraz bardziej pomagać, jednak przez długi czas dawała radę sama. W domu był porządek, pełna lodówka i zawsze ugotowany obiad. Więc da się? Tak. Teraz mieszkając poza domem, sama również dam o swoje mieszkanie (jak 99% ludzi?). Jeżeli nie pójdę na zakupy, to nie zjem. Jeżeli nie zrobię prania, będę chodzić w brudnych. Czy chcę, aby ktoś mi za to płacił? Naprawdę? Dbam o to wszystko dla siebie, aby dobrze się mieszkało i żyło. Czy teraz już każdy widzi w tym totalną abstrakcję? Czy jeszcze nie?

 Obecnie kobiety chcą być niezależne, wykształcone... takie multi-tasking. Większość godzi robienie kariery, zajmowanie się domem, dbanie o siebie i poświęcanie czasu na inne przyjemności. Nie popadajmy w jakieś paranoje, naprawdę. Jeszcze w ramach wyjaśnienia - nie krytykuję w tym poście osób, które nie pracują, tylko "zajmują się domem". Wiem, że taka praca jest ciężka, ale czy nie robicie tego dla siebie i swojej rodziny? Aby się dobrze żyło? A podział obowiązków? Czasem nie mam czasu, aby posprzątać mieszkanie (częściej chęci, ale ciii...) i jakoś nie przeszkadza mi fakt, że sobie potańczę ze słuchawkami w uszach na podłodze, po której się toczy jakiś pyłek... pozamiatam skarpetkami ;). Także, trochę luzu kobiety i potraktujcie ten post trochę humorystycznie. Wszyscy dobrze wiemy, że raczej nigdy taka sytuacja nie nastąpi... choć przy obecnej sytuacji politycznej niczego nie można być pewnym. Nawet tego, że zaraz mi może wpaść Agencja Kontroli Czystości i dać mandat za niepozamiatane podłogi. Damn!

6 komentarzy:

  1. Znam taką jedna co chciałaby pieniądze za siedzenie w domu.Może i byłoby to dla niej dobre a i dla tych co z nią pracują też bo w pracy raczej nie jest pomocna ;-). Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za odwiedzinki! Dzięki temu poznałam bratnią duszę:) Też lubię pisać i czytać,więc będę zaglądać tu systematycznie:)Pozdrawiam*

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj! Też już z utęsknieniem czekam na wiosnę!Powiem Ci,że mam mieszane uczucia gdy słyszę różne "rewelacje" w TV czy internecie.Żyjemy w XXI wieku i kobieta powinna mieć możliwość wyboru, perspektywę rozwoju, godziwą pracę i godziwe pieniądze.Co myślę o wszelkim rozdawnictwie pieniędzy? Po pierwsze czegoś, co zbyt łatwo przychodzi- nie szanuje się. Po drugie- każdy kij ma dwa końce. Jeśli dziś będę -mówimy hipotetycznie- brać pieniądze od państwa za prowadzenie domu, to będzie mi cudnie i słodko( wiadomo jak to dziś jest z pracą, płacami, stabilizacją i bezpieczeństwem finansowym)Ale co będzie jeśli źródełko wyschnie i nagle wszystko ulegnie zmianie? Pracodawcy powiedzą - no proszę pani, pani chce pracę? W pani wieku?A gdzie pani doświadczenie zawodowe, wykształcenie, kwalifikacje itp ? Wszystko jest piękne w obietnicach...Ale "życie nie je bajka" Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Radosnych Świąt! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wesołych, Pogodnych Świąt!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę że jak kobieta chce siedzieć w domu i tak ustaliła z mężem to nie ma w tym nic złego. Ale mówienie o pensjach? Hm to chyba ma pokazać tylko tyle, aby mężczyźni bardziej docenili swoje panie, bo mówienie, że w domu to się tylko leży do góry brzuchem jest mocno absurdalne :) Ale żeby płacić za zajmowanie się domem? Wtedy chyba nikt by nie pracował i dostawał kasę za to że prowadzi gospodarstwo domowe :D

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!