26 stycznia 2013

Po prostu.

 Nie będę wielkim odkrywcą, jeżeli stwierdzę, że w życiu bywają lepsze i gorsze dni. Owszem, czasem narzekamy, że mleko za zimne, że cukier niesłodki, że kawa za gorąca. Wszystko nas drażni, irytuje, nawet nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Zrzucamy winę na złą pogodę, spóźniony autobus czy też złe ułożenie łyżeczki. Czy takich sytuacji da się uniknąć? Czy możemy być cały czas szczęśliwi? Odpowiedź jest krótka. Oczywiście, że...

... nie. Ale stop, wcale nie mam zamiaru głosić tu pesymistycznych wizji świata, narzekać na wszystko i ubolewać nad sobą. Bierzmy to, co daje los i czyńmy z tego perełkę. Według jednego powiedzenia "jesteśmy kowalami własnego losu", dlaczego więc tak często dopuszczamy do tego, że się złościmy bez powodu, poszukujemy dziury w całym i szukamy nawet błahego pretekstu do tego, aby wzniecić awanturę (niektórzy to lubią). 

 Dziś jest dobrze. Nie wiem jak będzie jutro, lecz czy warto się nad tym zastanawiać? Po co od razu zakładać złe scenariusze? Cieszmy się szczęściem, zamiast obawiać się tego, kiedy zostanie nam odebrane. Bo jeżeli go nie doceniasz.. to po co ci one? Oddaj komuś, z pewnością będzie zadowolony. Niektórzy twierdzą, że szczęście oznacza, iż zdecydowaliśmy się postrzegać świat poprzez swoje wady. Ile w tym prawdy? Szczerze powiedziawszy: nie wiem. Chyba każdy musi sam sobie to przemyśleć. Udanej soboty, kochani!

12 komentarzy:

  1. trzeba żyć dniem dzisiejszym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się humor zmienia z minuty na minutę. W jednej chwili chce mi się płakać, a już za chwilę śpiewam ze szczęścia. Więc w moim przypadku chyba nie da się uniknąć tych gorszych chwil. I mimo, że chcę być szczęsliwa, uśmiachać się często, mniej narzekać, złościć sie, to po prostu nie potrafię. Czasami jest to silniejsze ode mnie.
    Ale zauważyłam, że jakoś ten nowy rok jest lepszy, bo mniej mam tych gorszych chwil a więcej tych lepszych i mimo, że nie wszystko mi się podoba to nie oddałabym mojego życia nikomu:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. taka jest mentalność ludzi w Polsce, lubią sobie ponarzekać i zaplanować najgorsza możliwą opcję na przyszły tydzień :P zamiast powiedzieć sobie : Dam radę przecież. To od razu zakłada się, że się nie da rady.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od jakiegoś obiecuje sobie, że nie będę tyle narzekać. Mam nadzieję, że się uda. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie. Myślę, że ta obawa, że zaraz i tak będzie źle odbiera nam szczęście już teraz. Coś w rodzaju samospełniającej się przepowiedni - mówię sobie, że zaraz i tak będę nieszczęśliwa, co sprawia, że tak się dzieje na prawdę. Bo odbieramy sobie szczęście już teraz. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zle dni ucza nas doceniac te dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po cichu liczę na 5,0 ;P
    Chodzi mi głównie o jakieś ciekawe profile, nie tylko o konkretne szkoły. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. polecam Ci serdecznie ten balsam, super nawilża, smakuje cudownie :) na prawdę warto!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na spis-blog spisu blogów


    http://spis-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. nie warto się zastanawiać co będzie jutro ;) obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niektórzy są zdania, że zakładając najgorsze przygotowują się do ewentualnej porażki i łatwiej im znieść jej smak. A kiedy jednak coś wyjdzie i odniosą sukces, to cieszą się z niego podwójnie, bo się zwyczajnie nie spodziewali. Myślisz, że coś w tym jest czy taka logika do Ciebie nie przemawia?:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ohlądałam obie wersję i zdecydowanie wolę hiszpańską;) Obejrzałam ,,One day" ostatnio bardzo dobry film;)

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!