14 kwietnia 2012

Gadżetomani.

 XXI wiek i jego zabaweczki. Małe i kosztowne cudeńka, które każdy chce mieć. Cóż, jednak nie wszyscy mogą sobie pozwolić na smartfona za kilka tysięcy, czy też tablet. Jak widać gadżety są "dobrem luksusowym". Czy w tym tkwi ich sukces? Że dają namiastkę jakieś... wyższości, uczucia "bogactwa"? Owszem, niektórym jest on potrzebny do pracy (czy też innych), jednak czy 10-latek z iPad'em to normalny widok?

 Przyznam się bez bicia, że chętnie sprawiłabym sobie parę gadżetów. Szczególnie zależałoby mi na telefonie, w którym miałabym darmowy dostęp do internetu i parę istotnych dla mnie aplikacji. Często jestem poza domem, a kontakt ze światem jest mi jak najbardziej potrzebny. Już dawno przestałam używać "kartkowego" kalendarza, wszystkie ważne terminy zapisuję w telefonie. Gdym gdzieś zaginął... o marna ja! Zostaję bez ręki. Dosłownie armagedon, z pewnością "zapomniałabym" o kilku ważnych spotkaniach, nie potrafiłabym przypomnieć sobie daty, godziny. Nie, nie, nawet nie dopuszczam do siebie takiej myśli.

 Odnośnie ostatniego zdania we wstępie. Kiedyś, mijając jakieś ucznia podstawówki zauważyłam, że niesie coś w swoich dłoniach, przypatruje się temu intensywnie. Dopiero po chwili dowiedziałam się, że był to iPad. Zastanawia mnie tylko... po co on jemu? Czyżby musiał dokarmić swoje zwierzaki w grze SuperFarma? A może umawiał się ze znajomymi na wspólną grę... internetową, oczywiście. Nie dane było mi się dowiedzieć. Przypomniała mi się jednak sytuacja, która miała miejsce krótko po świętach bożonarodzeniowych. Wielu nastolatków z USA rozpaczało na twiterrze/tumblr, że dostali czarnego iPhona 8GB, zamiast białego 16GB. Naprawdę wielka tragedia.

 Często w pociągach widuję osoby, które z wielką fascynacją wpatrują się w swoje laptopy czy iPody na których oglądają filmy. Jest to dobry sposób na kilkugodzinną podróż, czas szybciej mija. Może się to wyda dziwne, ale według mnie to właśnie w tym miejscu najłatwiej zaobserwować, które gadżety są teraz "modne", jakie są nowinki w świecie technologii. Poza tym... pomińmy fakt, że w przybytkach PKP można spotkać naprawdę ciekawe osoby, ale o tym w innej notce.

 Dla ciekawości policzę jaka byłaby suma wydatków, gdyby ktoś chciał zakupić wszystkie "niezbędne" gadżety (ceny przybliżone): smartfon - 2,5 tys, iPod - 1,5 tys, tablet - 2 tys, laptop - 2 tys. Ile w sumie? 8 tysięcy. Całkiem niezła sumka, biorąc pod uwagę, że to "podstawowe" wyposażenie. Warto wydawać tyle pieniędzy? Zauważmy również, że co chwilę powstaje coś nowego, lepszego, droższego. Czy biernie będziemy się dostosowywać do narzucanych trendów? Chcemy być postrzegani jak gadżetomani, uzależnienie od drogich dodatków? Naprawdę warto?

15 komentarzy:

  1. Ja uwazam, ze nie ma sensu gonic za bardzo za nowosciami, bo i tak ich nie dogonimy. Co miesiac wchodzi cos nowego.

    Najlepiej dostosowac to co sie ma do swoich potrzeb i mozliwosci. Bo z jednej strony miec je wszystkie jest glupota, szczegolnie kiedy ma sie nascie lat, a z drugiej storny jesli kogos stac to nasuwa sie pytanie Czemu nie?

    wszystko zalezy od punktu widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapomniałaś o czytniku eBooków! :D. Mnie by zadowolił smartfon (BlackBerry curve, jest trochę tańszy, bo chcę starszą wersję) i czytnik Kindle 3G. No, może później tablet...

    Gadżety mnie cieszą. Lubię je mieć, ale niestety mnie nie stać. Gdy widzę dziesięciolatków, którzy mają lepszy sprzęt ode mnie, to mnie skręca - z zazdrości i poirytowania, bo, właśnie, po co im? No po co? Ja bym wykorzystała lepiej...

    I czekam na ten post o PKP, na pewno będzie bardzo interesujący :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie wyobrażam sobie zycia bez laptopa i komórki. A reszta jakoś nie ma dla mnie wiekszego znaczenia.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mojej koleżanki rodzice kupili swojej córce, która chodzi do przedszkola iphona 4 ...

    OdpowiedzUsuń
  5. i laptopy np. macbooki kosztują nawet 4 tys.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brałam pod uwagę "typowe" laptopy, przykładowo firmy ASUS czy HP.
      MacBook to w ogóle inna strefa cenowa :>

      Usuń
  6. Bo teraz trzeba mieć, a nie być. Wszelkie wartości ustąpiły miejsca właśnie gadżetom. Nie mam i poda, nie mam designerskich słuchawek. Mam telefony stare z klawiszami i jakoś nie kusi mnie nowy, chyba, że się któryś zepsuje. Nie wiem dlaczego mnie do tego nie ciagnie, może dlatego, ze nigdy w domu sie nie przelewało i modnych rzeczy nie było, ale nawet gdy mam teraz swoje pieniądze, wole je wydac na cos pozytecznego.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja coraz częściej myślę, że jeśli chodzi o technologie, to zostałam gdzieś w okolicach 2005 roku...;p zupełnie mnie nie interesują te wszystkie badziewia, nie są mi potrzebne, nie muszę mieć przy sobie Internetu w każdej minucie mojego życia. nie wspominając już o wszystkich e-bookach i audio-bookach, to już jest po prostu żenujące.

    ja żadnych dat nie zapisuję, właśnie po to, żeby je wszystkie pamiętać, a nie przyzwyczajać się do wiecznego notowania wszystkiego, bo za parę lat - biada!

    haaa, ja nawet nie wiem co to jest ten smartfon czy tablet. i bardzo mi z tym dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja ostatnio jechałam pociągiem ze Szczecina i facet na przeciwko miał Book Readera, czy jak to tam sie zwie.
    (http://www.blogcdn.com/www.engadget.com/media/2006/1/SonyBookReader.jpg)
    Takie coś bym mogła przygarnąć i takie coś mogłoby dostać kilka tysięcy dzieci. Może w dobie całej technologii nie zapomniałby jak się czyta...
    Choć nie wątpliwie normalne książki są o wiele lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Moim zdaniem żenujący jest widok 9-10 latka ze smartfonem,
    czy innym gadżetem. Nie ukrywam, podobają mi się niektóre
    drogie smartfony, laptopy etc, a jakoś nie proszę rodziców
    o taki podarunek, ponieważ taki wydatek na 13-to latkę to
    chyba za dużo. Wolę poczekać aż skończę 17-18 lat i MOŻE
    wtedy będzie można o tym pogadać, ale nie w tym wieku, mam
    jeszcze czas. Obecnie wystarcza mi telefon i laptop, żadny
    tablet. I telefon mam zwykły, obecnie Nokia C5 i nowy telefon
    kupię dopiero we wrześniu. Dlaczego nie mam iPhona 4S 32 GB?
    Ponieważ łatwiej jest ukraść telefon dziecku niż dorosłemu.
    Wniosek? Wolę poczekać z "poważnymi" zakupami gadżetów.

    Dodam jeszcze jedno, ale już nie na temat dzieci z gadżetami,
    tylko na temat dorośli z gadżetami. Kolega mojego taty ma
    bzika na punkcie marki APPLE. Laptop, smartfon, tablet...
    Po prostu WSZYSTKO ma z APPLE, co tylko wyjdzie na rynek.
    Czasem tata żartuje, że gdyby APPLE wyprodukował bokserki
    z "jabłuszkiem", to z pewnością jego kolega by je kupił. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ehh... coraz bardziej wątpię w tą swoją maturę, chociaż w sumie nie powinnam...

    falafele to takie kulki panierowane z ciecierzycy, podawane na talerzu albo w picie z sosem i z warzywami;) tradycyjne danie arabskie i żydowskie. bardzo dobre;) w falafelach zakochałam się w moim mieście, ale te tutejsze nie mogą się równać z izraelskimi!

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawa notka zapraszam do mnie tam też coś nowego

    OdpowiedzUsuń
  12. Uważam, że nie warto jest wpadać w wir wydawania pieniędzy na to, co jest teraz modne. Wiadomo, że każdy gadżet ma swoje '10 minut', po czym przychodzi czas na kolejny. Zwariowalibyśmy (albo zbankrutowali!) wydając pieniądze na kolejne rzeczy.
    Choć uważam, że jeden taki gadżet typu iPad, który zawiera prawie wszystkie funkcje pozostałych (laptop, iPod, iPhone) jest naprawdę dobrą inwestycją ! Sama właśnie zaczęłam na niego zbierać :P :)
    Zapraszam do siebie :* :).

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!