5 lipca 2011

Szczęście?

Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich.


Stała w miejscu. Nie wiedziała w którą stronę pójść. Czuła, że cały świat jej się zawalił. Nie widziała w niczym sensu. Nawet nie chciała go szukać. Wszystko stało się dla niej obojętne, zupełnie pozbawione kolorów, które kiedyś dostrzegała. Wiedziała, że już nic nie będzie takie jak kiedyś. Lecz w tym momencie nie przejmowała się tym. Dalej w tym deszczu szła przed siebie. To była tylko jedna decyzja. Czy podjęła ją słusznie? Cieszyła się, że wyrwała się z tego, sądziła, że teraz będzie szczęśliwa. Czyżby? Przez chwilę zwątpiła, ale nie było już odwrotu. Powiedziało się a, to należy także b. Szła przed siebie w poszukiwaniu szczęścia, gotowa przyjąć to, co da jej los.
Missy Higgins - Where I stood

23 komentarze:

  1. Ja bardzo boję się, że kiedyś zwątpię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały cytat, daje do myślenia. A to, co napisałaś - czułam się tak nie raz i na pewno nie tylko ja. Ładnie ubrałaś to w słowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny cytat, tak jak cały blog ;d :)
    zapraszam do siebiehttp://ag-nieszka.blogspot.com/ -dodaję do obserwatorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam tylko kilka odcinków "Rodziny zastępczej", a raczej "Rodziny zastępczej plus" (to się czymś w ogóle różni!?), ale nie przypominam sobie żadnej Mai. ;) Mnie za to ostatnio co raz częściej imię to kojarzy się z "Mają w ogrodzie", tym programem na TVN Meteo. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czasami się na niego natknę przeglądając program na TV, raczej nie oglądam, ale to właśnie z niego zaczerpnęłam inspirację na tytuł posta. :)

    Jak mijają wakacje? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie - ta głupia pogoda. Dwa punkty z listy niestety nie wypaliły co nie znaczy, że jeszcze nie uda mi się ich zrealizować. W każdym razie w piątek jadę ze znajomymi nad jezioro na kilka dni (cóż poradzić, skoro pogoda nie ułatwia, trzeba robić swoje mimo wszystko ;>), a w drodze powrotnej zahaczę jeszcze na kilka dni o dawno nie widzianą koleżankę. Poza tym mam jeszcze kilka planów, czas pokaże. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wy wszystkie takie uciśnione w tej swojej nastoletniości jesteście! radości więcej! żartuję oczywiście, ale czasami mam wrażenie, że życie - dzięki bogu - jest takie, jakim sami je postrzegamy, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było najpiękniejsze :)

    czy warto było zainwestować to jeszcze nie wiem, ale wiem, że już ją lubię po tym, jak rozczesała mokre włoski :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jest źle, na początku malowałabyś ciągle usta i się oblizywała, ale później się przyzwyczaisz :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Ci bardzo za miły komentarz:*
    Zgadzam się z Tobą, że można poznać interesujące osoby, ale to chyba zdarza się tylko w przypadky dwóch dziewczyn. Bo przecież nam nie przeszkadza jak nasza koleżanka wygląda. Ważne że mamy o czym z nią gadać:)
    Ten cytat jest cudowny... :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. no tutaj się trochę nie zgadzam - nie da się ominąć przeszkód, bo przecież nie wiesz, jakie Cię czekają :-) trzeba je wziąć na klatę, a potem sobie wywnioskować, co złe a co dobre. taka ciekawa teoria.

    dobrze, że filozofię życiową każdy może mieć różną. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. czyż tak, oczywiście! ale czy myślisz że nasze życia są różne? wszyscy działamy tak samo, bo mamy podobnie wykształcone odruchy i nawyki, więc można by wręcz rzec, że jesteśmy idealni albo różni w swoim podobieństwie, jak kto woli. generalnie nie ma jednostek indywidualnych na dłuższą metę.

    niemniej jednak gratuluję filozofii, dobrze jest mieć jakąś - jakąkolwiek. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niektóre z moich planów tyczą się właśnie Warszawy, ale tu pogoda już nie stanowi tak wielkiej przeszkody. ;) A do Krakowa zawsze chciałam się wybrać, tylko nigdy nie było mi po drodze. O, na przykład w tamte wakacje MARZYŁAM, aby pojechać na Coke Live Music Festival, ale oczywiście nic z moich planów nie wyszło, a TAKA okazja nie nadarzy się drugi raz. Szkoda, wielka szkoda!

    O, tak samo w tym roku chciałam jechać na Openera i też nic. ;c

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny tekst :) Lubię czytać twoje mądre wywody.
    Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, więc jedno szczęście zamienia się na inne.
    Co do Francji - no ja ze znajomymi chciałabym odwiedzić Paryż na Sylwestra, ale nie wiem czy nam się uda finansowo sprostać.
    Dziękuję za komentarz i zapraszam, gdyż pojawiła się nowa notka.

    OdpowiedzUsuń
  14. piekne ;**
    to o tobie ?.
    masz racje. nie moge sie doczekać ostatnich scen, jak czytałam ksiązke byłam pod takim napięciem, ze myslałam, że zawału dostane ;PP

    OdpowiedzUsuń
  15. skąd ja to znam.. przenośnia oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  16. po prostu w wakacje chciałabym pozamykać sporo spraw, pierwszego września stać się inną osobą, zapomnieć o przeszłości, cieszyć się dniem, być lepszą? hmm, chyba zaczynam filozofować, żeby Cię nie zanudzać powiem, że po prostu zaczynam nowe życie - dosłownie i w przenośni :)

    OdpowiedzUsuń
  17. szczęście, niestety bywa ulotne ;/

    kochana, zapraszam Cie do udzialu w konkursie, do wygrania zlote serduszko:) http://joannade.blogspot.com/2011/07/konkurs-wygraj-zote-serduszko.html?utm_source=BP_recent

    OdpowiedzUsuń
  18. rewelacyjny tekst.
    pamiętaj, że każde drzwi wyjściowe to jednocześnie drzwi wejściowe do innego ,,pomieszczenia''.

    OdpowiedzUsuń
  19. kocham takie cytaty ;)

    U mnie NN http://gumijagoda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się tu, notki są głębokie i przemyślane, będę zaglądać częściej!

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, a jeżeli ci się podoba mój blog - dodaj go do obserwowanych. Będę niezmiernie szczęśliwa.

P.S - MÓJ BLOG TO NIE SŁUP OGŁOSZENIOWY!